Jeszcze chwila i zagbimy si w mocnym i chodnym, jak domowe wino wyniesione z piwnicy, cieniu sosennego lasku. Kopce mrwek otoczone ochronnymi potkami niby opuszczone dziwaczne ringi sigaj metrowej wysokoci. Idziemy zielonym tunelem, ktrego otwr wieci taw jasnoci. Wychodzimy w soce na mszary i bagniska, ktrymi prosta jak linijka droyna wiedzie do rozlegego liciastego lasu na pnocy. 